Wylęgarnia talentów

Ławka rezerwowych
Marcin Lew
Array
(
    [0] => PostGallery\Models\Attachment Object
        (
            [type:protected] => attachment
            [status:protected] => inherit
            [aliases:protected] => Array
                (
                    [title] => post_title
                    [date] => post_date
                    [mime] => post_mime_type
                    [url] => guid
                    [caption] => func_get_caption
                    [alt] => meta__wp_attachment_image_alt
                    [thumb_url] => func_get_thumb_url
                    [large_url] => func_get_large_url
                    [edit_url] => func_get_edit_url
                    [medium_url] => func_get_medium_url
                    [path] => func_get_path
                )

            [hidden:protected] => Array
                (
                    [0] => post_author
                    [1] => post_title
                    [2] => post_name
                    [3] => post_content
                    [4] => post_date
                    [5] => post_date_gmt
                    [6] => post_excerpt
                    [7] => post_status
                    [8] => comment_status
                    [9] => ping_status
                    [10] => post_password
                    [11] => post_name
                    [12] => to_ping
                    [13] => pinged
                    [14] => post_modified
                    [15] => post_modified_gmt
                    [16] => post_content_filtered
                    [17] => post_parent
                    [18] => guid
                    [19] => menu_order
                    [20] => post_type
                    [21] => post_mime_type
                    [22] => comment_count
                )

            [forceDelete:protected] => 
            [attributes:protected] => Array
                (
                    [ID] => 2356
                    [post_author] => 1
                    [post_date] => 2017-06-23 11:11:00
                    [post_date_gmt] => 2017-06-23 09:11:00
                    [post_content] => 
                    [post_title] => Maciej Ralowski/PrzestrzenOtwarta.pl
                    [post_excerpt] => Maciej Ralowski/PrzestrzenOtwarta.pl
                    [post_status] => inherit
                    [comment_status] => open
                    [ping_status] => closed
                    [post_password] => 
                    [post_name] => maciej-ralowskiprzestrzenotwarta-pl-62
                    [to_ping] => 
                    [pinged] => 
                    [post_modified] => 2017-06-23 11:11:00
                    [post_modified_gmt] => 2017-06-23 09:11:00
                    [post_content_filtered] => 
                    [post_parent] => 2294
                    [guid] => http://przestrzenotwarta.pl/wp-content/uploads/2017/06/INT_Wojaże-pełne-muzycznych-wrażeń_czerwca-22-2017_062.jpg
                    [menu_order] => 0
                    [post_type] => attachment
                    [post_mime_type] => image/jpeg
                    [comment_count] => 0
                    [filter] => raw
                    [ancestors] => Array
                        (
                            [0] => 2294
                        )

                    [page_template] => 
                    [post_category] => Array
                        (
                        )

                    [tags_input] => Array
                        (
                        )

                )

            [meta:protected] => Array
                (
                    [_social_share_count] => 0
                )

        )

)

Zdjęcie: Polacy - mistrzowie świat juniorów (źródło: FIVB.com)

Zobacz galerię gallery

Mieć niespełna 21 lat, cztery złote medale, dwa mistrzostwa świata, dwa Europy i dopiero zaczynać karierę… To się nazywa wysoko ustawiona poprzeczka!

Skoro zdecydowałem się pisać na PrzestrzeńOtwarta.pl, to nie mogę zacząć od czegoś innego, jak to, czym zajmowałem się przez ostatnich kilkanaście lat. I czym pewnie z doskoku nadal będę się zajmował. Oczywiście siatkówką. A okazja do tego niebywała.

Kto sportem się interesuje wie na pewno, kto nie, może też słyszał, ponieważ o sukcesie młodych polskich siatkarzy mówiły wszystkie media, nawet te, którym wygląd piłek do różnych dyscyplin się myli. Mówiły, pisały, bo sukces to wielki. Grupka kilkunastu chłopaków przez trzy lata wygrała 48 spotkań, nie przegrała żadnego oficjalnego meczu. Swoja drogę zakończyła mistrzostwem świata juniorów i pogromem w finale z Kubą.

Dlaczego o tym? Ponieważ nie wszędzie mówili, że aż pięciu z dwunastu chłopaków pochodzi z Podkarpacia, aż czterech gry w siatkówkę uczyło się w AKS-ie Rzeszów, aż trzech jest z Rzeszowa. I ta czwórka z AKS-u, czyli zaplecza Asseco Resovii stanowiła część wyjściowego składu Polaków, nie biła brawa z kwadratu. Decydowała o obliczu spotkań.

Rzeszów daje moc

Dlaczego o nich? Ponieważ Rzeszów wypuścił w świat parę sportowych perełek. Miasto, które za inwestycje w sport uważa wybudowanie hali sportowej, czy zakupienie do niej wyposażenia, dostało piękny prezent, kolejnych mistrzów świata. Dostało od klubu, który kilka lat temu postanowił wychować sobie drużynę na kolejne lata. I powoli będzie do tego dążył.

Ale dlaczego o nich? Dlatego, by pokazać, jaką podbudowę dostaje polska siatkówka w Rzeszowie, jaka to wylęgarnia talentów. W Rzeszowie, gdzie podobno Asseco Resovia marnuje młodych graczy. Tak, tylko kilkunastu czy nawet więcej, których wypożycza w PlusLidze czy I Lidze, albo w których inwestowała, a teraz puściła wolno. Czyste marnotrawstwo…

Oczywiście, na jednym, czy drugim się nie poznali. Oczywiście, jeden czy drugi spędził sezon na ławce, a gdzie indziej grał. Ale czy to na pewno wina tylko jednej strony? Specjalnie zacząłem od przykładu tych właśnie juniorów. Z Łukaszem Kozubem, Jakubem Ziobrowskim i Mateuszem Masłowskim miałem przyjemność rozmawiać dwa lata temu, po mistrzostwie, ale kadetów. I już wtedy było widać, że ich pewność siebie, może zaprowadzić ich daleko. Ba, pamiętam ich z rozgrywek młodzików, gdzie rywali byli na głowę, czasami ośmieszając. Pedagogicznie mnie to denerwowało, ale teraz widzę, że już wtedy rosła w nich pewność siebie, którą rozjeżdżali teraz rywali. A ówcześni rywale? Teraz może odbijają gdzieś piłkę w III lidze…

Chcę wygrać, to wygram

Ale wracając do wyboru, akurat tego przykładu. Niewielu może pamięta, że w kadetach Łukasz nie był pierwszym rozgrywającym kadry. Wtedy jednak rzucił obecną szkołę, na rok. Przeniósł się do klasy maturalnej w SMS-ie Spała i zapowiedział, że pokaże kto jest pierwszym rozgrywającym kadry. I pokazał. W nagrodę gra teraz w PlusLidze i – po pierwszym sezonie – teraz będzie go coraz więcej na parkiecie. Tak samo jak Kubę Ziobrowskiego, który w dorosłą siatkówkę wszedł spokojniej. Ale w Radomiu może teraz wiele. Z kolei Mateusz Masłowski wszedł między „starych” w Asseco Resovii z szacunkiem, ale nie bojaźnią. Nagroda? Będzie pierwszym libero rzeszowian, na długie lata.

I to jest właśnie ta mała różnica w marnowaniu talentów lub marnowanie się talentu. Głowa, charakter. Widziałem już wielu siatkarzy, którzy mieli zbawić polską siatkówkę w wieku kilkunastu lat. Wróżono im kariery co najmniej Michała Winiarskiego czy Mariusza Wlazłego. Coś jednak nie zagrało. Obijają się więc w niższych ligach, niektórzy w PlusLidze. Obijają. Widziałem też skreślanych na starcie, którzy pracą i nie poddawaniem się osiągnęli choćby mistrzostwo. Tak, nawet świata. Bo zawsze można powiedzieć, że trener nie dał mi pograć, zatrzymał karierę, cofnął w rozwoju. Albo zakasać rękawy i pokazać, że jest się lepszym od kolegów z zespołu. Bo jeśli na poziomie klubu przegrywasz walkę z zawodnikami niewiele starszymi, z obcokrajowcami średnich reprezentacji, to drugim Gibą nie zostaniesz. A z każdego talentu nie da się zrobić gwiazdy. Tak, nawet z tej złotej kadry juniorów. Podobnie jak z tej z 1997 czy 2003 roku.

Tagi: , ,

Galeria

Komentarze