Zdjęcie: Waldemar Szumny / Archiwum

Zobacz galerię gallery

Dla jakości polskiej polityki nie jest korzystne, że czasami wstrząs powyborczy utrzymuje się tak długo i powoduje personalizację własnych frustracji partyjnych.

Połowa kadencji parlamentarnej to wydawać się może dobry czas na przemyślenie przyczyn porażki, wyciągnięcie konstruktywnych wniosków, odejście od totalnej negacji, pogodzenie się z ewidentnymi sukcesami następców. Rzadko na tym portalu zdarzają się wycieczki osobiste, w dodatku nacechowane pejoratywnymi określeniami personalnymi. Ostatni wpis przewodniczącego Rady Miasta niestety zawiera takie zdania. Pomijając sformułowania stosowane wobec radnych PiS, odniosę się do kilku sytuacji.

Niektóre cytaty

Przewodniczący pisze: „radni PiS zademonstrowali święte oburzenie”. Otóż wykorzystywanie dzieci do rozgrywek politycznych wywołuje oburzenie wśród bardzo wielu rodziców, więcej o tym pisałem poprzednio. Następne zdanie „sprzeciw radnych PiS wobec zamiaru upowszechniania w szkołach preambuły Konstytucji” nie jest prawdziwe. Sprzeciw nasz dotyczył sposobu procedowania uchwały (notoryczne przerywanieodebranie głosu). Nie było głosowania „przeciw” – po prostu W OGÓLE nie głosowaliśmy tej uchwały. Do uczciwego eksponowania w szkołach preambuły nic nie mamy, nawet radna PiS jako dyrektorka szkoły od dawna to czyni. Była o tym mowa na sesji, wystarczyło słuchać argumentacji, a nie  ciągle przerywać.

Odnośnie do wypowiedzi nie na temat, to podejście w tej sprawie jest tendencyjne, tzn. przerywa się radnym PiS, a innym wypowiadającym się nie na temat prowadzący obrady pozwala kontynuować. Mówiłem o tym podczas sesji, wystarczyło słuchać. Co do słów: „afery, na które się powołuje, to nie żadne afery”, to akurat społeczeństwo uważa inaczej. Działacze PO nie widzą tu afer, naród zaś doskonale to zauważa. Afera reprywatyzacyjna, afera Amber Gold czy afera podkarpacka (ze sztabkami złota) przez ludzi spoza PO oceniane są negatywnie. Stwierdzenie „jest jedynie próbą zamknięcia ust opozycji” brzmi szyderczo wobec przebiegu sesji, gdzie rządzący Rzeszowem faktycznie zamknęli usta opozycji przerywając wielokrotnie i wreszcie odbierając głos.

Kilka pytań

Osobnego komentarza wymagają słowa o łamaniu i pogwałceniu Konstytucji przez Prezydenta RP i PiS. Po pierwsze, od uznawania czegoś za łamanie czy pogwałcenie Konstytucji jest w Polsce Trybunał Konstytucyjny, a nie polityk PO. Gdy jeden radny nazwie coś łamaniem Konstytucji, to nadal nijak ma się to do faktów – warto znać przepisy, zanim się zacznie mówić o konstytucji w szkołach, bo można tylko obnażyć swoją niewiedzę. Po drugie, to Prezydent RP według listopadowych sondaży CBOS cieszy się zaufaniem aż 69 % Polaków, polityków PO w tym zestawieniu daleko szukać. Czy gdyby łamał Konstytucję, to naród by mu tak bardzo ufał? Poza tym poparcie PiS (badania CBOS w listopadzie) wynosi już 45 %, poparcie PO to jedynie 17 %. Czy gdyby PiS łamało Konstytucję (jak uważają politycy PO), to poparcie dla PiS byłoby aż prawie trzykrotnie większe od poparcia dla PO?

Czy zatem – patrząc logicznie – nie lepiej pogodzić się wreszcie z porażką sprzed dwóch lat i spróbować konstruktywnie działać, przyznając się do kilku poważnych błędów? Czy nie lepiej pozytywną pracą starać się przerwać wstrząs po utracie władzy?

Czy naprawdę działacze PO uważają, że poprzez pejoratywne opisywanie radnych PiS odbudują zaufanie społeczne i poprawią sobie sondaże?

Tagi: , ,

Galeria

Komentarze