Photo by Roman Averin

W ostatnim czasie w mediach aż gotuje się sprawa masowej wycinki drzew. Za sprawą niedopracowanej do końca ustawy, wielu ludzi, a raczej powiedziałabym firm posiadających dotychczas mało użyteczną ziemię, zaczęło masową wycinkę drzew.

I nie chodzi tu o wycinkę przeciętnego Kowalskiego, który w końcu dostał narzędzie do posprzątania swojego podwórka po zachciankach swoich przodków, ale o tych, którzy zwietrzyli złoty interes na tym procederze. I to właśnie ci drudzy, korzystając z furtki dla przestępczości ekologicznej, zaczęli rżnąć wszystko i wszędzie po to tylko, aby zapchać swoje finansowe ego. Zapomnieli o jednym. Że te stuletnie drzewa miały duszę, historię i spuściznę narodową. No cóż, nie każdy jest wdzięczny dziadkowi za swoje życie. Są i tacy.

Ale równie mocno martwi mnie sprawa masowego sadzenia drzew. Sadzenia byle gdzie, byle jak i byle czego tylko po to, by pokazać swój sprzeciw patologicznej wycince. Za następne sto lat nasze dzieci będą miały podobny problem z zagospodarowaniem terenu. Dziś, oczywiście, sadźmy drzewa, ale w sposób przemyślany zarówno gatunkowo jak i terytorialnie. Sadźmy tak, aby stały się niewymierną korzyścią, a nie przeszkodą, dla przyszłych pokoleń.

Osobiście wraz z kolegami również zasadziłam drzewo, żeby nie było…, ale jakie drzewo, a raczej z jakiej okazji. Otóż obchodziliśmy 20-lecie powstania Konstytucji  i to wydaje mi się być godnym pomysłem na zasadzenie drzewa. Drzewa, pod którym, mam nadzieję, obchodzić kolejne rocznice Konstytucji. Drzewa, jako symbolu wiary i nadziei. Bukiem, którego nazwaliśmy „DRZEWEM WOLNOŚCI”. I z tego czuję się dumna.

A masowe sadzenie drzew?  Proponuję „przytulić się” na przykład do Klubu Gaja, który od 2003 roku prowadzi ogólnopolską akcję sadzenia drzew pod hasłem „Dzień drzewa”.  Kto z Was jesienią choć raz brał udział w tym programie?  Dlaczego nie nagłaśniamy programów istniejących od lat? Bo przecież nie sztuką jest zrobić dąsa na lukę w prawie, lecz sztuką jest mądrze zareagować.

 

Tagi:

Komentarze