Rap gra nie chciała mnie i dalej mnie nie chce. Nie będę płakać – ktoś wreszcie podał mi tlen i wpuścił powietrze, przywrócił zapał, rapuje bez żalu Bartek ‘Eskaubei’ Skubisz na nowym wydawnictwie grupy Sophia Grand Club, “4 a.m.” (premiera 2 marca). Pomimo swoich umiejętności, dorobku, przez wiele lat na scenie hip-hopowej nie mógł się odnaleźć, to ta jazzowa przyjęła go z otwartymi ramionami. Świetny transfer.

Sophia Grand Club to nowy projekt muzyczny, który kroczy drogą, przetartą przez Milesa Davisa, Roberta Glaspera czy Michała Urbaniaka. Na albumie jazz i rap funkcjonują na równych prawach, do tego grają tu mistrzowie gatunku na czele z Vitoldem Rekiem.

Rek, gra i tworzy od przeszło czterdziestu pięciu lat (od blisko trzydziestu w Niemczech), brzmienie jego kontrabasu słychać na ponad setce płyt, między innymi u Alberta i Emila Mangelsdorffa, Charliego Mariano, Johna Tchicai (grał na płycie “Ascension” Johna Coltranea), Tomasza Stańko, Jana Ptaszyna Wróblewskiego czy Stanisława Soyki. Ostatnia płyta Vitolda, nagrana z rodzimymi muzykami i wydana w Polsce ukazała się 27 lat temu. Z jednej strony fakt ten może dziwić, a z drugiej patrząc na jego dokonania, to artysta globalny, którego muzykę słychać na całym świecie. Wreszcie Rek to rzeszowianin. – Połączyło nas miasto rodzinne, nasze korzenie. Można w tym upatrywać magii miejsca, pewnej urokliwej symboliki. Miejsca przywołują ludzi do siebie, uważa artysta. Mówiąc o początkach projektu Sophia Grand Club, Bartek Skubisz idzie o krok dalej. – Gdyby nie wspólne pochodzenie i poczucie lokalnego patriotyzmu nasza współpraca nie miałaby miejsca, twierdzi ‘Eskaubei’. – Rzeszów był katalizatorem. Nasze pierwsze spotkanie to retrospektywny wywiad, który przeprowadzałem z Vitoldem spacerując po ulicach Rzeszowa. Potem kilka innych przy okazji jego kolejnych wizyt w mieście, a następnie muzyczna współpraca przy dwóch różnych przedsięwzięciach (przyp. red. Vitold Rek & the Spark i Sophia Grand Club).

Na płycie “4 a.m.”, region reprezentowany jest jeszcze przez Bartłomieja Prucnala, znakomitego saksofonistę znanego z formacji NSI Quartet czy New Bone. Prucnal mieszka w Dębicy, uczy w miejscowej szkole muzycznej i wykłada na Uniwersytecie Rzeszowskim. – Tym albumem chcemy również pokazać potencjał tkwiący w muzykach jazzowych żyjących na Podkarpaciu lub wywodzących się stąd, mówi Skubisz. – Rzeszów i Podkarpacie dały światu znakomitych muzyków. Ci, którzy żyją tu nadal, są być może trochę w cieniu, dlatego powinniśmy dokładać wszelkich starań, żeby pokazywać ich nieprzeciętne umiejętności. – Udział Prucnala był strzałem w dziesiątkę, dodaje Rek. – Kapitalny muzyk z muzyczną wyobraźnią. Jego gra była dla mnie dużym zaskoczeniem. W jeden dzień opanował materiał i absolutnie zrozumiał o co chodzi w przesłaniu tego materiału idealnie się w niego wpasowując.

Skład Sophia Grand Club uzupełniają Kuba Płużek i Max Olszewski. Jeden i drugi to fachowcy w swojej dziedzinie. Twórczość Płużka charakteryzuje wielka muzyczna wyobraźnia, idealne panowanie nad instrumentem i piorunująca siła wyrazu. Pomimo bardzo młodego wieku, Olszewski już wiele osiągnął. Jest laureatem konkursów klasycznych jak i jazzowych, ma również doświadczenie w grze w składzie orkiestry symfonicznej jak i różnych projektach jazzowych.

Miejsca powstania płyty ma również ogromne znaczenie. To bieszczadzka Zagroda Magija – od wielu lat ulubione miejsce rodzimych muzyków. Tutaj swoje ważne płyty nagrywali między innymi: Paprika Corps, Lao Che czy Pablopavo i Ludziki. – W Magiji nasza muzyka się objawiła, pierwszy raz zabrzmiała, a utwory nabrał kształtu dzięki wspaniałym warunkom do pracy, które dodały nam skrzydeł, przyznaje Rek. I trudno się nie zgodzić, bo na albumie odnajdziemy osadzone w rytmie, rasowe jazzowe kompozycje pełne improwizacji i rapowanych tekstów, jak również utwory z free jazzowymi, noise-owymi odjazdami.

Na pewno umiejętności i doświadczenie muzyków, ale też bieszczadzkie powietrze i bliskość natury wywarły ogromne piętno na materiale. I sprawiły, że mamy do czynienia z albumem wyjątkowym nie tylko na scenie jazzowej czy rapowej, ale także w ogóle. To połączenie różnych światów, sposobów myślenia, które może stać się wizytówką naszego regionu. Czy tak się stanie? Czas pokaże.

Koncerty premierowe “4 a.m.”, projektu Sophia Grand Club odbędą się 1 marca w krakowskim Małopolskim Ogrodzie Sztuki i 2 marca w rzeszowskim Teatrze Maska.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarze