autor: sejm.gov.pl

W zasadzie tak zaskakującego politycznie dnia nie było w polskiej polityce od lat. Przede wszystkim opozycja najbardziej krytykowała … sama siebie.

Wygląda to na sądny dzień dla ugrupowań opozycyjnych. Już w tej chwili widać, że skutki podejmowanych decyzji i wypowiadanych słów przyniosą ogromne konsekwencje. Trudno nawet przewidzieć najbliższy rozwój wydarzeń, tak dynamiczna stała się sytuacja. Bo tak naprawdę to takiej sekwencji zdarzeń nikt się nie spodziewał.

Ciąg dalszy

W ostatnim okresie praktycznie każdy dzień przynosił dalszy ciąg niespodziewanych działań, w których opozycja bije już rekordy. A najwłaściwszym komentarzem do tego są ich własne oceny i stwierdzenia. To część opozycji usuwakarze swoich działaczy; mówi o zawieszaniu członkostwa w partii; zakazuje niedawnym koalicjantom udziału w przyszłych demonstracjach; odchodzi dobrowolnie z ugrupowania; wydaje własnym posłom zakazy wypowiadania się w mediach; apeluje o złożenie mandatów poselskich. I ciągle warto to przypominać: wszystkie te kroki czyni opozycja sama wobec siebie!

Kilka pytań

To już nie jest jedynie kryzys przywództwa w partiach opozycyjnych. To zdecydowanie coś więcej, co pociąga w konsekwencji uruchomiony łańcuch wydarzeń. Wśród komentatorów sceny politycznej padają coraz głośniej opinie, że dla formacji rządzącej to niemal idealny moment na przyspieszone wybory, po których możliwa jest nawet konstytucyjna większość sejmowa.

Czy zatem – patrząc logicznie – rzeczywiście dojdzie do rewolucyjnego przesilenia w polskiej polityce? Czy model węgierski jest już na wyciągnięcie ręki?

Czy faktycznie – jak komentują niektórzy – opozycja parlamentarna zamiast wymiany z władzą szybciej wymieni się miejscem z opozycją pozaparlamentarną?

Tagi: , ,

Komentarze