Photo by Christopher Burns

 W ciągu ostatnich dwóch lat Polacy wyraźnie zmienili destynacje swoich wakacyjnych wyjazdów. Kraje północnej Afryki, poprzednio mocno oblegane przez polskich turystów, stały się miejscem konfliktów zbrojnych i ataków terrorystycznych, które nie ominęły także popularnych kurortów. Do łask wrócił więc wypoczynek w Polsce. Odkrywamy coraz to nowe – interesujące turystycznie miejsca dochodząc do wniosku, że aby się zrelaksować przez kilkanaście dni, nie trzeba od razu przemierzać tysięcy kilometrów koniecznie do „ciepłych krajów”.

W grze o turystów z Polski (i nie tylko) udział biorą także Bieszczady — ostoja spokoju , miejsce wyjątkowo urokliwe z duszą i charakterem. „Klimat” Bieszczadów doceniają wszyscy, niezależnie do tego ile kilometrów przebyli aby tu dojechać. Ciągle jednak postrzegają oni ten zakątek Polski głównie jako miejsce dobre do uprawiania turystyki pieszej lub kempingowej, pod warunkiem, że przyjechało się tu własnym samochodem i cały czas ma się go w zanadrzu. Trudno się temu dziwić. Wszelka infrastruktura pozostawia bowiem wiele do życzenia. W ostatnim czasie Bieszczady obiegła wieść o likwidacji połączeń autobusowych, których do tej pory i tak było bardzo mało. W sezonie letnim, niezmotoryzowanym którzy chcą przedostać się z jednego punktu do drugiego, pozostaje droga taksówka lub tańszy ale niepewny autostop. Gmina do dziś nie wprowadziła lokalnych połączeń komunikacji publicznej służących turystom, tak aby mogli swobodnie poruszać się po całych Bieszczadach. A przecież komu jak nie gminie powinno zależeć na ściągnięciu turystów? Turysta dla mieszkańców to źródło dochodów z bazy noclegowej, restauracyjnej czy właśnie transportowej. Obowiązkiem włodarzy gminnych jest stworzenie warunków dla realnej przedsiębiorczości mieszkańców i zarabiania pieniędzy, tak aby później do gminy mogły wpłynąć podatki, które dalej były relokowane jako udział własny w finansowaniu kolejnych zadań inwestycyjnych. Wielka szkoda, że lokalnym władzom nie zależy na tym, aby promować taką turystykę w Bieszczadach, która dawałaby utrzymanie mieszkańcom przez cały rok. Ciągle jeszcze, choć już pewnie niedługo, można skorzystać ze środków unijnych na rozwijanie Bieszczadów jako atrakcji turystycznej. Są tu warunki naturalne do budowy term, można by znaleźć inwestorów zainteresowanych aquaparkiem, urządzić plaże oddając w użyczenie ziemie przy zalewie. Wszystko z myślą o zadowoleniu turystów i całorocznych dochodach mieszkańców.

Bieszczady się wyludniają! Prawie wszyscy młodzi emigrują i za chwilę będzie za późno na rozwój turystyki – nie będzie miał kto pracować przy obsłudze gości. To jest dzwonek alarmowy do gmin- to wasze ostatnie piec minut! Albo turystyka się rozwinie, albo za 5 lat nie będzie czego szukać w Bieszczadach poza widokiem gór, ciszą i śladami dawnych osad.

Tagi: , , , ,

Komentarze