Zdjęcie: Waldemar Szumny / Archiwum

Można już dokonać pierwszego podsumowania po tym, gdy największe i rządzące dziś w kraju ugrupowanie przedstawiło pretendentów na prezydentów miast. Także w Rzeszowie pojawił się mocny kandydat.

Minęły pełne 2 miesiące od czasu, gdy Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło swoją nominację do walki o urząd włodarza Rzeszowa. Już ten krótki okres pokazał, że tegoroczna kampania samorządowa będzie różnić się zasadniczo od wcześniejszych. Przede wszystkim Wojciech Buczak – kandydujący na prezydenta poseł PiS – zdążył przebić się medialnie z trzema przesłaniami. Chodzi o wsłuchiwanie się w głos społeczeństwa, konkretne propozycje dla rzeszowian oraz realne możliwości ich realizacji.

Umiejętność słuchania ludzi to jedna z podstawowych cech posła. Prowadzone od lat liczne rozmowy z różnymi środowiskami, trudne negocjacje związkowe, autentyczna otwartość na dialog – już przynoszą efekty w kilku sytuacjach, gdzie miasto popadło w konflikty.  Mieszkańcy coraz liczniej zwracają się o wsparcie do posła: ci poruszeni ratuszowym przebiegiem Obwodnicy Południowej (ze Zwięczycy, z Białej, z Budziwoja); ci walczący o zachowanie terenów zielonych (z Drabinianki, z Zalesia); ci borykający się ze smrodem (z Tysiąclecia, ze Staromieścia); ci domagający się od miasta nowych placów zabaw, żłobków i przedszkoli (z bardzo wielu osiedli). Poseł uważnie słucha też głosu rozmaitych środowisk, zbulwersowanych postawą Ratusza: czy to studentów w sprawie dyskryminacji Polaków przy przejazdach komunikacją miejską, czy to kręgów kulturalnych i patriotycznych w sprawie willi Kotowicza czy pomnika Piłsudskiego.

Realny plan

Kolejny przekaz, który odebrało społeczeństwo po tych kilku tygodniach dotyczy konkretnych propozycji dla mieszkańców. I nie są to abstrakcyjne opowieści o kolejce naziemnej czy konieczności zachowania Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej. Poseł patrzy na rzeczywistepotrzebne tematy, stąd wreszcie sprawy ważne dla ludzi zaczynają mieć szanse na skuteczne zajęcie się nimi: ograniczenie chaotycznej zabudowy wbrew mieszkańcom obawiającym się zabetonowania i zakorkowania osiedli, potrzeba większej liczby miejsc do rekreacji i wypoczynku (w tym aquapark), mocniejsze wsparcie rzeszowskich rodzin (w tym darmowa komunikacja MPK dla uczniów i sieć żłobków oraz przedszkoli), nowe instytucje kultury, kompleksowe Centrum Komunikacyjne i wiele innych. A co najważniejsze, osoba posła daje gwarancje spełnienia tych zamierzeń, z dwóch powodów.

Pierwszy to doświadczenie i merytoryczne przygotowanie: wieloletni samorządowiec, wicemarszałek nadzorujący inwestycje i kulturę, parlamentarzysta aktywny w komisjach. Drugi powód jest nie mniej istotny – kontaktywsparcie z różnych stron. Doskonała współpraca z wojewodą, z marszałkiem i Zarządem Województwa oraz z rządem i z poszczególnymi ministrami są nie do przecenienia. Dzięki temu ambitny plan dla Rzeszowa ma szansę na szybką i sprawną realizację, przygotowane projekty mają szansę na terminowe złożenie w komplecie, a stolica województwa ma szansę na pozyskanie znacznych funduszy z budżetu państwa i Unii Europejskiej.

Kilka pytań

Ponadto niezwykle istotne znaczenie zaczyna mieć zmieniający się odbiór społeczny: to nie jest już sytuacja, jak 4 czy 8 lat temu. Mieszkańcy systematycznie przychodzą na sesje Rady Miasta manifestując swoje niezadowolenie. Odważnie wypowiadają się, domagając się należnych im praw i działań ze strony miasta. Przynoszą transparenty i nagłaśniają w mediach swoje problemy. Zbierają podpisy pod petycjami. Mają porównanie, jak jest w innych krajowych metropoliach. Widzą, na czym polega autentyczny rozwój polskich miast, także terytorialny. Chcą być wysłuchiwani i szanowani.

Czy zatem – patrząc logicznie – może dziwić, że kandydat PiS tak mocno zyskał w oczach rzeszowian, stając się nadzieją na poprawę jakości życia ich rodzin oraz na skuteczny rozwój miasta?

Czy nie jest to odpowiedni czas na dokonanie dobrej dla Rzeszowa zmiany, zwłaszcza w perspektywie skutecznego sięgania po zewnętrze środki krajowe i unijne?

Tagi: , ,

Komentarze