W życiu nie zdarzają się rozwiązania idealne, a tym bardziej w polityce. Ktoś, kto na nie czeka, może przez swoje zaniechanie przyczynić się do wdrożenia rozwiązań znacznie gorszych, niż mógłby to sobie wyobrazić.

W jednym ze swoich przenikliwych i błyskotliwych esejów, zatytułowanym „O dążeniu do ideału”, Isaiah Berlin poddał krytycznej analizie tytułową skłonność, zwłaszcza jeśli przeradza się ona w obsesję. Pokazał niemożność jej zaspokojenia wynikającą z wielości ideałów i stojących za nimi wartości oraz ich wzajemnego skonfliktowania. Zasygnalizował także niebezpieczeństwo przekształcenia ideału w dogmatyczny projekt oraz szkody i nieszczęścia, jakie może ściągnąć usilne dążenie do jego realizacji.

III Rzeczpospolita też nie urzeczywistniała w pełni żadnego z wielu, często sprzecznych, ideałów, czego nie omieszkiwały jej wypominać zastępy sfrustrowanych tą niedoskonałością obserwatorów i komentatorów, a zwłaszcza rozmaitych ideologów, hołdujących takim ideałom – każdy swojemu, więc każdy mający powody do narzekań na jego niespełnienie. Nie całkiem perfekcyjna transformacja, nie dość sprawiedliwe stosunki społeczne, niedostatek państwowej troski, nierychliwe sądy, niepełne prawa dla osób LGBT, niezadowalające płace i dochody, do tego nieekscytująca banalność mieszczańskiego życia i dorabiania się, niedostatek wielkich idei i wizji – to wszystko zapisywane jest jako pasywa Polski po 1989 r.”

Powyższy tekst, przepisany z którejś z gazet (już nie pamiętam której), dedykuję wszelkiej maści malkontentom, którzy z powodu niespełnienia ich ideału w czambuł potępiają koalicję PO-PSL i pomimo tego, że mogą się naocznie przekonać, czym grozi oddanie władzy w ręce domorosłych autorów „dogmatycznego projektu”, nadal poszukują przysłowiowego polskiego Macrona, albo z założonymi rękami biadolą nad stanem polskiej opozycji. O tym ciągle dominującym trendzie narzekania na opozycję dosadnie napisał Marcin Kamiński (wytłuszczenia moje).

Jeszcze ta „nieporadność opozycji” w każdym komentarzu z naszej strony. A co za przeproszeniem ma robić Schetyna? Przecież oni siłą zmieniają ustrój. Jak chcą coś przegłosować to zmienią salę, a drzwi zastawią krzesłami i w swoim wulgarnym, prymitywnym, pisowskim stylu, wygonią opozycję. Płot postawią. Kłódkę powieszą, gwoździa wbiją. Wpiszą wiersz w stylu stalinowskim o Smoleńsku do lektur. Brakuje jeszcze, aby postawili na środku tego wszystkiego kupę, jako symbol objęcia terenu we władanie, ale to przecież kwestia czasu. Może tą kupą na środku będzie rozgrzebane centralne lotnisko? Do domu wszedł kark z bejzbolem. Co ma zrobić Schetyna, Petru, czy ktokolwiek inny, gdy dyskurs nie ma już żadnego znaczenia? Wszystkich narzekających, zapraszam do wysyłania posłom pomysłów.

 

Komentarze