Hala po rozbudowie

Patrząc logicznie
Waldemar Szumny

                    

Zdjęcia: Waldemar Szumny / Archiwum

Obecna rzeszowska hala sportowa na Podpromiu nie ma ostatnio szczęścia do rozbudowy. I nie jest wykluczone, że plany te pozostaną jedynie na papierze.

Swego czasu hala ta – dokładna nazwa to Regionalne Centrum Widowiskowo-Sportowe im. Jana Strzelczyka – była świetnym rozwiązaniem dla popularnych rozgrywek sportowych i innych wydarzeń z dużą publicznością, w tamtych czasach jedną z najnowocześniejszych wielofunkcyjnych hal widowiskowych w kraju. Dzisiaj liczba 4,3 tys. widzów nie imponuje. Pod względem pojemności w Polsce wypadła z pierwszej dziesiątki hal (więcej widzów ma nawet obiekt w Częstochowie czy w Bydgoszczy). Tłumy kibiców podczas meczów siatkarskich dowodzą, że pora myśleć i działać w kierunku zapewnienia kibicom możliwości liczniejszego uczestnictwa w ważnych wydarzeniach sportowych. Stąd pomysł rozbudowy tej hali.

Zdjęcia: Waldemar Szumny / Archiwum

Zasadnicze problemy

Wątpliwości podczas licznych dyskusji jest jednak kilka. Przede wszystkim znaczny koszt takiej rozbudowy. Wygląda na to, że zakładana kwota 41 mln zł nie wystarczy, mówi się nawet o wielkości w granicach 70 mln zł. Rodzi się wtedy pytanie o sensowność i celowość tego pomysłu. Tym bardziej gdy pamiętamy, że halę zaczęto budować jeszcze w latach 70-tych ubiegłego wieku, a potencjalna rozbudowa ma powiększyć liczbę miejsc siedzących jedynie o 2,7 tys. krzesełek.

Kolejny problem zgłosiły firmy zainteresowane wykonaniem prac budowlanych przy rozbudowie. Chcą na czas remontu całkowicie zamknąć halę na okres półtora roku (może się przedłużyć). To oznaczałoby niemożliwość rozgrywania w tym czasie siatkarskich spotkań i treningów. Słychać głosy o potencjalnych konsekwencjach wyłączenia obiektu z użytkowania: o przeprowadzce klubu sportowego do innego miasta, o spadku zainteresowania ze strony kibiców i sponsorów, o katastrofie męskiej i kobiecej siatkówki.

Innym problemem po rozbudowie obecnej hali o kolejne tysiące miejsc dla widzów może być brak wystarczającej liczby miejsc parkingowych. Już teraz podczas hitowych rozgrywek siatkarskich samochody kibiców nie mieszczą się na obecnym parkingu, pojawiają się w bliższej i dalszej okolicy utrudniając życie mieszkańcom. Stawiane są w przenajróżniejszych miejscach nie zawsze zgodnie z przepisami. Ponadto wielkim problemem po rozbudowie może być kwestia dojazdu na mecze i wyjazdu po meczach, patrząc na możliwe drogi dojazdowe do hali. Tutaj akurat zbyt dużego wyboru niema, jeśli chodzi o alternatywny dojazd na Podpromie.

Zdjęcia: Waldemar Szumny / Archiwum

Kilka pytań

Rzeszów jako stolica województwa powinien mieć halę sportową na miarę XXI wieku. Zresztą tak samo, jak piękny stadion piłkarski – jak wygląda trybuna na aktualnym miejskim stadionie to widać gołym okiem. I żeby nie szukać daleko, wystarczy zajrzeć do sąsiednich miast: stadion piłkarski w Kielcach od lat robi wrażenie, w Lublinie jest jeszcze bardziej okazały.

Czy zatem – patrząc logicznie – najlepszym z możliwych pomysłem jest skupienie się na rozbudowie obecnego obiektu na Podpromiu? Czy taki sposób zapewnienia większej liczby miejsc dla kibiców jest najwłaściwszy?

Czy nie lepiej pomyśleć o wybudowaniu w innym miejscu nowej hali sportowej, z porządnym zapleczem (parkingi, dojazd), zwłaszcza że terenów przyłączonych do miasta nie brakuje?

Zdjęcia: Waldemar Szumny / Archiwum

Tagi: , ,

Komentarze