Do biura po kulturę

Podkarpackie Razem
razem

Fot: Facebook – Centrum Społeczne Razem w Lublinie

Zobacz galerię gallery

W sobotę 3 czerwca 2017 roku w Lublinie przy ulicy Szewskiej 1, rozpoczęło działalność Centrum Społeczne Partii Razem. Jak mówią jego twórcy ma być ono miejscem otwartym na wszelkiego rodzaju lewicowe i prospołeczne inicjatywy. Gospodarze mają w planach współpracę z lubelskimi organizacjami lokatorskimi, pracowniczymi, broniącymi praw kobiet, równościowymi itp. Planowane jest także organizowanie tzw. cyklicznych „Wtorków z Razem” — otwartych wykładów i debat na tematy społeczno-polityczne.

Klasyczne „BIURO” ciągle jednak w polskiej świadomości kojarzy się z gabinetem Prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej z serialu „Alternatywy 4”. Ostatnio świetnie sportretował je również Robert Górski w swoim politycznym sitcomie „Ucho Prezesa”. Punktem wspólnym obu wspomnianych obrazów jest wszechmogący sekretariat, który „chroni” prezesa/dyrektora/menagera, czyli zasiadających w biurze, zwanych dalej na potrzeby tego tekstu Dostojnikami,  przed wścibskimi petentami. Czasem jednak sekretariat zawodzi, i jakiś petent przedrze się do gabinetu. Wówczas zasiadający w nim Dostojnik z wielką klasą, merytoryką i zrozumieniem tłumaczy owemu petentowi, dlaczego jego sprawa należy do tych trudnych,
i dlaczego na jej rozwiązanie musi jeszcze poczekać. Jednocześnie w przemiły sposób Dostojnik odprowadza takiego delikwenta do drzwi, by potem bezceremonialnie je za nim zatrzasnąć. Co natomiast zrobić kiedy petent żąda głębszej analizy swojej sprawy? Kiedy jest bez krawata, a więc według klasyfikacji Stanisława Barei zalicza się do grona awanturujących. No cóż, wtedy Dostojnik zdany jest już sam na siebie i swoją inwencję twórczą. Zazwyczaj wychodzi jednak z tego obronną ręką. Petent w takim starciu najczęściej jest bez szans.

Wiadomo że ten obraz jest nieco przerysowany i nie każdy urzędnik myśli tylko o tym, jak możliwie najszybciej spławić petenta. Jednak faktem jest, że biura jako takie, nie kojarzą się nam z szybkim
i łatwym załatwianiem swoich spraw. Partia Razem proponuje wobec tego inne rozwiązanie. Chcemy, aby pewien procent nowo powstających lokali partyjnych opierał swoją strukturę na formacie znanym z centrum aktywizacji społecznej. Czyli działalności informacyjno-szkoleniowej, głównie dla lokalnej ludności. Choć nie tylko.Ważne żeby centrum stało się miejscem spotkań i dyskusji. Projekcji filmów o tematyce prospołecznej i wykładów na tematy wolnościowe i równościowe. Nie jest to sprawa prosta, gdyż tego typu działalność wymaga odpowiedniej przestrzeni, która to z kolei ma swoją cenę. Dlatego Centra Społeczne – bo taką nazwą będą określane, nie mogą (przynajmniej na razie) powstawać w każdym okręgu. Natomiast priorytetem partii jest uruchamianie CS-ów w dużych ośrodkach miejskich.

Istotną kwestią, przynajmniej dla mnie, jest otwarcie centrów na kulturę alternatywną. „Mainstream” zawsze się jakoś przy władzy wyżywi, a to publikując książkę o żołnierzu wyklętym, a to robiąc film o katastrofie lotniczej, bądź nagrywając „zaangażowaną” płytę o jakimś innym bohaterze prawicowej świadomości. Państwo finansuje te przedsięwzięcia, sypiąc groszem na lewo i prawo, natomiast artysta niezależny jest wypychany z domów kultury, galerii, oficjalnych imprez, czy estradowych festiwali. Najczęściej tuła się po prowincji, od miasta do miasta, niczym klasyczny trubadur. Centra Społeczne mogą być platformą, gdzie swoją twórczość będzie można zaprezentować szerszej publiczności. Nie chodzi tutaj o duże profesjonalnie przygotowywane eventy za spore pieniądze. Chodzi raczej o spotkanie autorskie z lewicującym pisarzem, bądź poetą. Koncert akustyczny. Albo niedużą wystawę malarską, jeżeli powierzchnia centrum nam na to pozwoli. Pokaz kina OFF-owego także nie wymaga dużego nakładu pracy, a sprawi że CS będzie mocniej ulokowany w alternatywnym środowisku lokalnym.

Warto trzymać kciuki za powodzenie inicjatywy lubelskiej i innych CS-ów. Mam olbrzymią nadzieję, że wkrótce powstaną kolejne centra, w przyszłości również w mniejszych ośrodkach. Są potrzebne – nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. A z czasem może uda nam się zmienić stereotypowy obraz funkcjonującego „BIURA” na nieco przychylniejszy, a obrazy takie jak żartobliwie opisany powyżej staną się tylko sympatycznym wspomnieniem.

Łukasz Stebnicki
krechuta@o2.pl

Fot: Facebook – Centrum Społeczne Razem w Lublinie

Tagi: ,

Galeria

Komentarze